Dziś praktycznie nie możliwym jest znalezienie samochodu – oczywiście w miarę nowego – bez turbosprężarki. Od kilku lat bowiem wynalazek ten podbija rynek motoryzacyjny, odsyłając do lamusa silniki wolnossące. Turbosprężarka pracuje jednak w bardzo ciężkich warunkach i z tego powodu bardzo łatwo może ulec uszkodzeniom. Kierowcy wciąż jednak zapominają, jak ważna jest odpowiednia eksploatacja tego urządzenia oraz jak dużym obciążeniem dla portfela jest naprawa ewentualnej awarii. Dla takich właśnie osób powstał turbo timer, dzięki któremu nie musimy już martwić się o pracę turbosprężarki. Czym zatem jest i do czego służy turbo timer? Sprawdź!

Po co nam turbo timer?

Podczas jazdy samochodem z dużym obciążeniem (ciągłe hamowanie i przyspieszanie w mieście lub długotrwała jazda z dużą prędkością), turbosprężarka pracuje przez cały czas w bardzo ciężkich warunkach. Obroty wirnika dochodzą do kilkudziesięciu tysięcy, a ze względu na to, że napędzana jest energią spalin wydobywających się z silnika, jej temperatura może sięgać nawet 700–800°C. W czasie jazdy nie stanowi to żadnego problemu, gdyż utrzymaniem odpowiedniej temperatury zajmuje się olej silnikowy, który stale chłodzi turbinę, nie dopuszczając do jej przegrzania. Sytuacja jednak zmienia się, gdy silnik zostaje wyłączony. Natychmiast po zatrzymaniu silnika zatrzymuje się bowiem obieg oleju silnikowego, a rozgrzana turbosprężarka pozostaje bez żadnego chłodzenia. W takim wypadku różnica temperatur pomiędzy turbiną a jej otoczeniem sięga kilkuset stopni Celsjusza, co z kolei powoduje ogromne różnice temperatur także w samej turbosprężarce – pomiędzy jej warstwami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Powstające w ten sposób naprężenia mogą doprowadzić do znacznej deformacji metalu, a nawet do przerwania jego struktury. Ponadto, bez odpowiedniego schłodzenia, niszczą się także łożyska wirnika, gdyż olej, którym są smarowane, zapieka się na skutek braku cyrkulacji przy dużych temperaturach. Może to w konsekwencji doprowadzić do zaklinowania wirnika.

Wszystkich tych zagrożeń da się jednak uniknąć. Podstawą jest oczywiście niewyłączanie silnika zaraz po zatrzymaniu samochodu po intensywnej jeździe. Zależnie od tego, jakie było obciążenie, należy przed zgaszeniem motoru pozostawić silnik na biegu jałowym na czas od 1 do 5 min. W praktyce jednak często zdarza się, że często nie mamy na to czasu, cierpliwości, czy po prostu o tym zapominamy. Wtedy z pomocą przychodzi turbo timer, który wykona to zadanie za nas.

Jak działa turbo timer?

Turbo timer to urządzenie, które powoduje, że silnik z turbosprężarką wyłącza się z opóźnieniem. Dzięki temu po zatrzymaniu można więc opuścić pojazd bez obaw o pracę turbiny. Po zatrzymaniu samochodu i wyjęciu kluczyków ze stacyjki, silnik za sprawą turbo timera pozostaje jeszcze uruchomiony przez czas samodzielnie ustawiony przez kierowcę. Przez ten czas, turbo timer za pośrednictwem własnego przekaźnika, podaje do układu zapłonowego napięcie wystarczające do podtrzymania pracy silnika i schłodzenia turbosprężarki. Po upływie tego czasu silnik natomiast zatrzymuje się samodzielnie. Warto zauważyć, iż w czasie pracy turbo timera kierowca może ponownie uruchomić silnik i kontynuować jazdę, nie przerywając działania urządzenia. Pozostawienie samochodu z włączonym w ten sposób silnikiem nie powinno także budzić obaw kradzieży. W momencie bowiem, gdy systemy antywłamaniowe wykryją złodzieja, natychmiast odcinają zapłon i unieruchamiają pracujący silnik.

Artykuł został przygotowany w oparciu o wiedzę i doświadczenie pracowników firmy Turbor turbor.mielec.pl

[Głosów:4    Średnia:4.8/5]